Czy wiesz, że…

Pierwsza na świecie, uliczna latarnia naftowa, stanęła w 1854 w Gorlicach (woj. Małopolskie). Było to zasługą Ignacego Łukasiewicza, który odkrył sposób destylacji ropy naftowej. Paliwo do zasilania lampy, której konstruktorem był Łukasiewicz, czerpano z pierwszej na świecie kopalni ropy naftowej w Bóbrce koło Krosna. Co ciekawe kopalnia działa do dziś.

Czy wiesz, że…

Minęło już 47 lat od odkrycia najstarszego, na świecie, wizerunku pojazdu kołowego. Prawdopodobnie, gdyby został on znaleziony gdzieś w Egipcie czy Peru a nie w polskich Bronocicach, byłby znany wszędzie. Nie jest to fakt ukrywany, ale zdecydowanie mało znany. Nie pozwólmy sobie wmawiać, że przed Mieszkiem, na terenie Polski, dzicy ludzie po lasach hasali.

Na zdjęciach rekonstrukcja wazy sprzed 5.500 lat i tablica upamiętniająca to odkrycie.

Więcej szczegółów tutaj.

Zamilczony Geniusz

Stanisław Szukalski, zwany polskim Michałem Aniołem, urodził się 13 grudnia 1893 roku w Warcie (k. Sieradza). Zmarł w Burbank 19 maja 1987 roku.

Kto wie jak potoczyłaby się Jego kariera gdyby nie niemiecka agresja na Polskę i późniejsza okupacja sowiecka. Całe życie Szukalskiego jest gotową historią na film, ale nie będę tu o nim pisał – jest dużo materiałów, do których z zapoznaniem się zachęcam.

Jedyny film opowiadający o Artyście pozostawia po sobie spory niesmak, choć nie dziwi, kiedy wie się, kto go zrealizował. Śmiało mógłby nosić tytuł „Troughful of Pearls„. Oczywiście jest to moje subiektywne odczucie. Każdy może wyrobić na ten temat swoją opinię oglądając go tutaj.

Jest to pierwszy z wpisów, w których będziemy starali się przypomnieć postaci wybitnych Polaków -artystów, naukowców czy odkrywców.

27 kwietnia Święto Jaryły, czyli pierwsza wiosenna orka.

Włodzimierz Tetmajer | „Orka”, przed/lub 1910

Kwiecień- Łżykwiat, jest drugim w kolejności miesiącem w kalendarzu Słowian zaraz po marcu-Brzeźniu.

Rachuba czasu u Słowian była ściśle związana z zajęciami gospodarskimi i zjawiskami przyrodniczymi.

Pory roku wyznaczały kolejne lata, a fazy księżyca kolejne miesiące. Dowodem na to jest to, że dzisiejsze słowo ‚miesiąc’ dawniej oznaczało ono Księżyc. Noce i dnie były liczone na podstawie zmiany oświetlenia w ciągu doby.

Obchody wiosennego święta w dniu 27 kwietnia, w trakcie którego jadący na białym koniu młodzieniec lub dziewczyna odgrywali rolę Jaryły.

Jedna z dziewcząt przebierana była za powyższe bóstwo i sadzana na białym koniu przywiązanym do słupa. Pozostałe panny śpiewały do jej:
Włóczył się Jaryło,
Po całym świecie.
Rodził żyto w polu,
Płodził ludziom dzieci.
A gdzie on nogą,
Tam żyto kopą.
A gdzie on na ziarnie,
Tam kłos zakwitnie.
Jaryło, bóg wiosny i wegetacji, uważany za hipostazę Jarowita. Rodził się wraz z końcem zimy i początkiem wiosny, by umrzeć wraz z nadejściem lata i narodzić się ponownie za rok. W ostatnich dniach czerwca urządzany jest symboliczny pogrzeb Jaryły, w trakcie którego symbolizująca go kukła jest rozrywana lub chowana w grobie. 

Dziady wiosenne i witanie wiosny w dzień św. Jerzego 

W dawnej Rusi powszechny był zwyczaj witania wiosny w dniu św. Jerzego. Rano — skoro świt — ludzie wychodzili w pole „na rosę” i na rogach swoich pól zakopywali do ziemi różne świętości, a więc: kostki z wielkanocnego baranka, bądź na kartkach spisane święte Ewangelie, wierząc, że zabezpieczy to ich mienie od gradów i grzmotów. Niekiedy podrzucano przy tym do góry jaja wielkanocne, mówiąc: „aby tak wysoko wyrosło zboże i skakał wesoły dobytek, jak podrzucane są te ja ja”

Trzeci raz, na wiosnę, w czwartek po Wielkiejnocy, staropolska tradycja nakazywała obchodzić Dziady. Kto przezimował, kogo nie zmorzył rzetelny post, który wówczas mało się różnił od głodu, kto spokojnie wytrzymał zaduch i brud chaty, ten radował się Chrystusowym Zmartwychwstaniem, szczycił się życiem i triumfował nad śmiercią. Skoro słońce wzeszło, w każdej chacie jedna lub dwie kobiety szykowały się w tzw. duszne odwiedziny. Kobiety ubierały się odświętnie w białe, płócienne ubrania, ze spiżarni wynosiły za chowane umyślnie na ten cel resztki święconego i zawinąwszy je w fartuch mówiły rodzinie, że idą teraz na Dziady! 


Wczesnym rankiem białe postacie ubranych odświętnie kobiet udawały się za wieś, na piaski cmentarne. Szły uroczyście skupione, spełniając odwieczny obrządek. Zwykle opuszczony cmentarz zaludniał się wówczas białymi postaciami, jak tłumem widm. Kobiety błądziły po cmentarzu, szukając grobów swoich bliskich.
Kiedy nieboszczyka tu chowano, robiono niewielki kopczyk z piachu, który znaczono malutkim drewnianym krzyżykiem wetkniętym w piasek. Po kilku dniach wiatr kopczyk rozdmuchiwał, po kilku miesiącach krzyżyk się przewracał i mogiła niczym nie oznaczona nie różniła się od innych. Nic więc dziwnego, że kobiety błądziły po cmentarzu i szukały sobie tylko wiadomych znaków. Jedna na grobie syna powiesiła na krzyżyku kilka paciorków, druga na grobie matki obwiązała krzyżyk czerwoną nicią, inna zaś na mężowskiej mogile zawiesiła fartuszek z wyszytymi na rogach krzyżami. Pastuszkowie i włóczęgi wiejskie często zabierali te pamiątki, toteż kobiety zbierały się i wspólnie przypominały sobie, gdzie kogo chowano. Wtedy zgarniały znowu piasek na kopczyk, zbierały ułomki krzyża, zawieszały nowy fartuszek. 
Po zrobieniu porządków, rozpoczynały właściwą ceremonię. Obrusami zaścielały kopczyki mogilne i składały na nich kołacze, jaja, ser, kiełbasę i butelkę wódki. Następnie siadały naprzeciw siebie, podpierały brodę piąstką i zaczynały za wodzić. Wreszcie któraś z kobiet podnosiła się, nalewała czarkę wódki, żegnała się mówiła: 
— Piję ja do ciebie, doniu serdeczna, żebyś wiedziała, że ci nic nie żałuję, i światło Boże niech ci świeci.  
I wylewała czarkę na piasek. Zaczynała się biesiada. 
Kobiety łamały kołacze na kęsy i pytały zmarłych, czy pamiętają zagony, które opuścili. Opowiadały też o bujnych trawach i trudu żniwa, którego z nimi już nie podzielą. Kruszyły ser i wspominały bydło, które nieboszczyk chował, opowiadając o wszystkim, co dotyczyło zwierząt. 
Spożywając tę ucztę kobiety kładły na piasek mogiły cząsteczkę każdego posiłku — dla ducha współbiesiadnika. Potem, pod wpływem libacji, rozczulały się nad swymi wspomnieniami, zbierały się w gromadki i gwar rozmów stawał się żywszy. Wspominały różne strachy, duchy, dziwy. Wreszcie smutek i zawodzenie zmieniało się w jakąś dziką radość z wiosny i życia. Kobiety zaczynały roić o swatach i weselach, zaczynały śmiać się i śpiewać. Dziady zbliżały się do końca. Kobiety wracały do wsi gwarnym tłumem, nie przypominającym już żałobnego pochodu. Gdy zapadał wieczór pastuszkowie i włóczęgi wiejscy odwiedzali cmentarze, rabując po trosze nowe paciorki i fartuszki ofiarne, szperając też w ziemi w poszukiwaniu kawałków kołaczy i sera. Po ich przejściu mogiły znowu zostawały opuszczone i nikt już nieboszczyków nie odwiedzał — aż do następnych Dziadów. 

za: http://www.polskokatolicki.pl/

Osada słowiańska Sławutowo

Jeśli chcesz zobaczyć jak wyglądało życie Słowian przed tysiącem lat odwiedź koniecznie to miejsce. Dowiesz się jak wyglądało wtedy rzemiosło, w co nasi przodkowie wierzyli, jak mieszkali i co jedli. Dzieci poznają starodawne gry i zabawy. Godzinny spacer z przewodnikiem i przystępnie podawane informacje powodują, że człowiek opuszcza to miejsce bogatszy o sporą dawkę wiedzy.

Zainteresowanych szczegółowymi informacjami, odsyłamy na oficjalną stronę Osady; https://www.slawutowo.pl/

https://rumble.com/v12gusb-osada-sawutowo.html

%d blogerów lubi to: